Top
7 grzechów głównych podróżowania w londyńskim metrze

7 grzechów głównych popełnianych w londyńskim metrze

Ponoć ludzie to inteligentne istoty i potrafią myśleć. Zdarzają się jednak jednostki, które żyją we własnym świecie i za nic sobie mają poszanowanie innej osoby w przestrzeni publicznej. Tak niestety bardzo często wygląda podróżowanie  publicznymi środkami transportu. Czy to metro, pociąg lub autobus. Jako społeczeństwo wypracowaliśmy zestaw zasad ułatwiających nam współżycie. Warto byłoby ich przestrzegać.

Wraz z porannym tłumem podróżuję każdego dnia do pracy i z powrotem metrem. Zatłoczone jak cholera, stosunkowo drogie, ale skuteczne. Dojazd zajmuje mi 40 minut od drzwi do drzwi wliczając jedną przesiadkę. Co się jednak naoglądałem to moje.

Dlaczego ludzie jeżdżący razem ze mną kompletnie nie myślą lub udają, że tego nie robią? Oto 7 grzechów, z którymi spotykam się w trakcie podróży.

Londyn

Podsumowanie dwóch lat mieszkania w Londynie cz.1 – trudne początki

Niedawno minęły dwa lata od naszego przyjazdu do Wielkiej Brytanii i później przeprowadzki do Londynu. Powiem kompletny banał, ale pasuje mi tutaj idealnie. Czas naprawdę bardzo szybko mija.

Wyjeżdżaliśmy z dwoma celami, Sara studiować tutaj prawo, a ja pracować w jakimś korpo i zobaczyć co dalej z tego wyniknie.

 

Kompletnym zbiegiem okoliczności była data naszego wyjazdu. Wraz z Sarą opuszczaliśmy lotnisko we Wrocławiu 6 sierpnia 2015 roku. Wiąże się to z dwoma wydarzeniami, które zapadły mi w pamięć – zaprzysiężenie prezydenta Andrzeja Dudy i… urodziny mojej mamy (taki ze mnie okropny syn). 

 

Niby dwa lata to krótko, ale zdążyliśmy przeżyć całkiem sporo – referendum w sprawie Brexitu, wybory i kilka zamachów terrorystycznych. Na szczęście żadne z tych wydarzeń nie dotknęło nas w negatywny sposób.

 

Gdybyś zapytał mnie ponad dwa lata temu czy chciałbym mieszkać w Londynie to pomyślałbym, że zwariowałeś. Dzisiaj za to cieszę się, że Sara chciała tu studiować i że tu jesteśmy. Jedna z najbardziej interesujących przygód trwa nadal.

 

brytyjska służba zdrowia

Brytyjska służba zdrowia po raz drugi

Jeszcze niedawno bulwersowałem się na angielską służbę zdrowia, bo kiedy pojawiłem się u nich z rozgorączkowaną Sarą odmówili wypisania antybiotyku. O pierwszym starciu z NHS (odpowiednik NFZ) więcej można przeczytać tutaj.

To była dla mnie nowa sytuacja, która mnie zaskoczyła. Kiedy jeszcze mieszkałem w Polsce i pojawiałem się w przychodni z gorączką na poziomie 39 stopni to od ręki dostawałem antybiotyk. Było super. Jednak w tym oto wyspiarskim królestwie ktoś miał odmienne zdanie. Trzeba pochorować 7 dni i wtedy dostaniesz upragnione tabletki. Ichniejsze podejście jest jednak zasadne. Zbyt częste przyjmowanie antybiotyków powoduje to, że się na nie uodparniamy. Dlatego nie spieszno im z wydawaniem ich na lewo i prawo.

Moja druga wizyta dotyczyła już sprawy stricte związanej ze mną. Niestety doszło do sytuacji, w której musiałem prędko udać się na wizytę do lekarza.

powinieneś rozważyć emigrację

7 powodów dla których powinieneś rozważyć emigrację

Wszyscy mieszkańcy Warszawy i Wrocławia wyjechali. To nie żart. Co do człowieka spakowali się i postanowili żyć zagranicą. Tyle około wynosi liczba Polaków przebywających na emigracji. Niewyobrażalne 2,4 miliona ludzi. Motywy mieli różne. Niektórzy tak jak Sara i ja wyjechali aby studiować i robić karierę. Inni twierdzą, że musieli, bo ich bieda z kraju wygoniła. Każdy ma swój motyw. Czy Ty kiedyś zastanawiałeś się nad wyjazdem i życiem za granicą?

Londyn ja nie chciałem tu mieszkać

Londyn – ja nie chciałem tu mieszkać

Londyn to największe miasto w Europie, centrum finansowe i turystyczne starego kontynentu. Miejsce, w którym skrajna bieda przeplata się z przepychem i bogactwem. Gdzie idąc chodnikiem mijasz bezdomnych śpiących po kątach, aby na światłach przepuścić Ferrari i Maserati. Jest to też miejsce do, którego niespecjalnie chciałem przyjeżdżać.

Sklepy charytatywne

Odkryliśmy w Anglii prawdziwy skarb!

Sobota to dla nas dość rutynowy dzień, w który przez pierwszą część staramy się odhaczyć jak najwięcej typowych obowiązków domowych. Tak jest prawie zawsze. Pewnego razu wydarzyło się jednak coś innego.

Wczoraj odbyliśmy swoją pierwszą, w pełni samodzielną wycieczkę do Cambridge. Miasto stosunkowo nieduże, ładne i słynące z jednego z najlepszych na świecie uniwersytetów. Mieliśmy opracowaną listę rzeczy do zobaczenia jednak jak to w życiu bywa, to co najciekawsze przyszło nieoczekiwanie.